Blog viness
Z listu Viness do ojca 2010-09-04

Drogi ojcze!


Dziś przyjęłam ślubowania gildyjne. Od dziś należę do Zakonu Nadziei. Naszym Mistrzem jest Azuth. Nie wiem czemu, nazwał mnie Słodka Trzpiotką. Mówi, że wyczuwa we mnie Coś. Nie chce mi powiedzieć co, ale czuję, że to coś niedobrego. Nie chciał mi uwierzyć, że zakochałam się w Hektorze... jakby myślał, że nie mam ludzkich uczuć...


Kartka z pamietnika Viness 2010-09-04

Dziś spotkałam go w banku. W tej todze wygląda tajemniczo. Gdy patrzy na mnie, serce zaczyna mi szybciej bić. Dziwne. Pierwszy raz się tak czuję. Jakieś dziwne hm... *skreślone kilka słów* ciepło mam w brzuchu, gdy go słyszę. Jakby jakieś motyli mi tam wpadły. Nigdy się tak nie czułam przy mężczyźnie. Cały czas o nim myślę. Zaprosił mnie do siebie...


gdyby ściany miały uszy... 2010-09-03

-Jakiś chłopak chce z panem mówić – młoda służka patrzyła niepewnie na rosłego mężczyznę.


-Wpuść go tu- Lavier podniósł się z łóżka i podszedł do okna. Przeciągnął się i głośno ziewnął. Już dawno nie spał w miejskich karczmach.


-Panie- młody chłopiec stał w drzwiach


-Wejdź. Widziałeś ją?


-Tak panie. – chłopiec wyciągnął dłoń w kierunku mężczyzny. Lavier sięgnął po sakiewkę. Wydobył złotą monetę i rzucił w stronę chłopca.


-Resztę dostaniesz później, jak twoja opowieść mnie zaciekawi – chłopiec zaklął cicho pod nosem.


-W banku ją widziano. Z jakimiś młodymi magami. Jeden całkiem przystojny…


-Imiona


-Jeden zwie się Retor Likantari. Drugi to Kurothel Smoh. Chyba wpadł jej w oko ten Kurothel.


-Co to za jeden – burknął niezadowolony Lavier


-Powiadają, że to dość niebezpieczny mag. Lubi ryzyko. Podobno nawet ludzi morduje – chłopiec ściszył głos, jakby bał się, że ktoś go usłyszy.- Niech pan jej nie szuka. – dodał po dłuższej chwili wahania – ja wiem, że ona piękna. Ale to kusicielka jest. Ludzie powiadają… że to nieludzka kobieta jest…


-Nie gadaj głupot- Lavier krzyknął wyraźnie poirytowany słowami chłopca. Rzucił mu kilka złotych monet – to dobra dziewczyna.


Z listu Viness do ojca 2010-09-03

Drogi ojcze! 


 Piszę do Ciebie, byś się o mnie nie martwił. Radzę sobie dobrze. Złota też mam dostatek. Los mój do Minoc mnie zaprowadził. W mieście tym władzę sprawują dziwni ludzie. Gildia ich zwie się LoA. Chyba sami mężczyźni do niej należą, gdyż kobiety tam jeszcze nie spotkałam. Ludzie to waleczni, acz dobrego serca. Najbardziej do gustu mi jednak jeden przypadł. Zwą go Borgil…


Z listu Viness do ojca 2010-09-03

Drogi ojcze! 


W swej wędrówce po świecie spotkałam młodego barbarzyńcę. Ma na imię Fordis. Często razem podróżujemy. Jest odporny na moje flirty, zaczęłam go więc traktować jak brata. Trochę dziwny z niego typ. Grzyby leśne zjada, zwierzęta dzikie zamracza samymi słowami i prawie w ogóle nie męczy się przy biegu. Mówi że to przez te grzyby…


Ze wspomnien starca 2010-09-03

… wiedziałem, że kiedyś ten dzień nastąpi. Że postanowi odejść. Że list zostawi, albo nawet i bez listu odejdzie. Wiedziałem, że jak ojciec jestem dla niej, ale ta siła, ja do mężczyzn gnała. Czułem, że musi odejść by swe przeznaczenie znaleźć...


Ze wspomnien starca 2010-09-03

… gdy 16 lat miała, wszystkie chłopy z naszej karawany na jej usługach były. Do jakiego byśmy miasta nie zawitali, z chłopcami flirtowała. Stary, młody, majętny czy biedak, nie miało to dla niej znaczenia. Baliśmy się, co z tego będzie. Czy z brzuchem się w końcu nie obudzi. Ale jakoś na flirtach poprzestawało. Jakby jej silna wola z natura w ostatniej chwili wygrywała…


Ze wspomnien starca 2010-09-03

… pamiętam, jak dziś, jak mała Viness Lakierowi miecz ukradła! Ha! Ta mała trzpiotka chciała, co by ją walki nauczył! 10 lat miała i już do miecza się rwała! Lavier nie chciał, tłumaczył, że kobiecie nie przystoi, ale ta mała złośnica się uparła. Powiedziała, że nie odda miecza, póki jej Lavier nauki nie obieca. I co miał biedny chłop robić. Zgodził się i co dzień ją trenował… choć trzeba przyznać, że talent do miecza miała…


Ze wspomnien starca 2010-09-03

„… psotnica z niej była, że mało takich… gdy tylko nauczyła się chodzić i mówić, wszędzie patrzyła, czy by jakiej psoty nie spłatać nie dało. Oj, mieliśmy się z nią, mieliśmy. Tyle energii w sobie miała, że rzadko się spotyka. Żeby chociaż ukarać się dała! A gdzie tam! Tymi swoimi ślicznymi oczkami popatrzała, rzęskami zatrzepotała, usteczka do płaczu wykrzywiła i nikt serca nie miał, by rękę na nią podnieść. Ilem to ja razy już pas ściskał, by skórę jej złoić. I tylko na groźbach się kończyło…”


Ze wspomnien starca 2010-09-03

’’ to był gorący dzień. Słońce prażyło niemiłosiernie. A my musieliśmy dojechać na wieczór do Trinsic. Mijaliśmy właśnie bagna, gdy Lavier zauważył jakąś małą paczuszkę na drodze. Najpierw myśleliśmy, że to jakaś zasadzka, ale w końcu zatrzymaliśmy wozy. Lavier podjechał na swoim karym koniu do tego zawiniątka. Okrążył kilka razy po czym zsiadł. Pamiętam do tej pory jego minę, gdy je podniósł i rozsupłał z tych szmat. Zresztą, wszyscy byli zaskoczeni. Kto by pomyślał, że można wyrzucić własne dziecko na drogę! Dobrze, że do rzeki jej nie wrzucili… bandyci..


Jako iż byłem najzamożniejszy, mnie przypadła opieka nad dzieckiem i jej wychowanie. Imię tej kruszynce nadaliśmy wspólnie – Viness.”


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]